10 zasad udanego związku

10 zasad udanego związku

Nie ma złotej recepty na udany związek, magicznej porady, która sprawi, że wszystko zawsze będzie wyglądać idealnie. Jak pokochać jego zwinięte w rulon skarpety i ciągłe pytanie „co mówiłaś”? I jak facet ma odnaleźć się w babskiej krainie rzeczy, które nigdy wcześniej dla niego nie istniały? Związek to ciągły kompromis i budowanie szczęścia, które raz zaniedbane, ucieka…i ciężko je później dogonić. Podchodźmy z dystansem do siebie, podchodźmy z energią, bez fochów i ciągłego niezadowolenia…Nie bez powodu wcielanie rad w życie typu „jeśli kobieta warczy z rana to odejdź na bezpieczną odległość i rzucaj w nią czekoladą” ZAWSZE się sprawdzają 😉
Oto 10 zasad udanego związku!

1. Kochaj mnie TYLKO szczerze!
Miłość wcale nie jest prosta. Osoby, które oczekują przez całe życie fruwających motylków, które będą wręcz zapieprzać i latać po mieszkaniu niech raczej usiądą i wezmą głęboki oddech. Miłość to poświęcenie, to podawanie herbaty podczas choroby, to zabieranie osmarkanych chusteczek bez nadąsanego wyrazu twarzy. Miłość to jego łzy w oczach, kiedy Ty płaczesz, bo znowu masz gorszy dzień, to silne ręce, które tulą Cię, kiedy nie masz siły wstać z łóżka. Miłość to pokochanie wad drugiego człowieka, czekanie na narodziny dziecka, nieprzespane noce i spacer dwóch osób po parku, które przeżyły razem 3/4 życia. Nie ma tutaj miejsca na zawahanie. Kocha się albo na zawsze, albo nie kocha się wcale.

2.  Kocham Cię, ale po porannej kawie
W związku potrzebne jest zrozumienie od samego rana! Kobiece warczenie o poranku nie oznacza tego, że ona odchodzi i kończy TO wszystko. Markotny facet, który dopiero wstał, nie będzie nas od razu nosić na rękach i śpiewać, otwierając okno w sypialni. Takie rzeczy – tylko w filmach. Dajmy sobie odrobinę czasu na dojście do siebie, nie napadajmy na drugą osobę z ogromem miłości, zaduszając ją już od wczesnych godzin porannych. Niech to wszystko powoli wstaje i budzi się do życia razem z nami, a zobaczymy, że cały dzień będzie wyglądać inaczej.

3. Tak Kochanie, nie wyglądam zawsze jak Jennifer Lopez…
Zazwyczaj poznając swojego partnera my- kobiety wyglądamy jak milion dolarów. Idąc na spotkanie, chcemy się podobać, więc układamy włosy, malujemy oko, zakładamy szpile. Facet widzi swoją wybrankę, która błyszczy jak gwiazda filmowa i jest najbardziej dumną osobą na świecie. W normalnym życiu to tak NIE wygląda. Oczywiście, dbamy o siebie, nie zakładamy ciuchów podziurawionych przez mole… ALE… są dni, kiedy nie mamy ani ochoty, ani czasu, ani przede wszystkim sił na to, aby sterczeć przy lustrze. Zakładamy byle co, związujemy kudły w „selera” na czubku głowy i paradujemy po domu jak zombie. Tak- SĄ takie dni, bo nie jesteśmy robotami. A co jest w tym najpiękniejsze? Że prawdziwy, kochający partner nie zwraca uwagi na to, czy jednego dnia przypominamy zjawę czy wystylizowaną babkę, która może wygrać Miss World.

4. Kłamstwa na bok, chyba, że sprawiają radość
Nic nie niszczy związku tak bardzo, jak kłamstwa. Najgorsze jest to, że bardzo często zaczyna się od małych, takich tyci tyci oszustw, które z pozoru wydają się błahe – niepowiedzenie o wyjściu z kumplami, problemie, który miał się rozwiązać sam, a jednak nadal suszy nam głowę… Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę, że nawet takie z pozoru małe okłamywanie bardzo szybko wchodzi w nawyk i przeradza się w nagminne oszukiwanie. Ukrywanie tego, że „coś” się stało, narastające kłamstwa, związane z niewinnym pisaniem do innej osoby – to wszystko idzie w jednym kierunku – ciągłych kłótni, cichych dni i rozpadu związku. NIE ma miejsca na kłamstwa w prawdziwej zdrowej relacji! Albo gramy fair, albo nie gramy wcale!

5. Komunikacja, czyli MÓW do mnie!
Jakbym miała powiedzieć, dlaczego tak bardzo uwielbiam swój związek, to bez wahania powiedziałabym, że za rozmowy, które każdego dnia towarzyszą naszemu życiu. Rozmawiajmy! Dopytujmy! Zainteresujmy się! Udawanie, że się kogoś słucha owocuje tym, że zaczynamy udawać i ignorować drugą osobę. A to już jest niefajne. To nam nasz partner chce opowiedzieć kolejny raz jak minął mu dzień, jak w pracy wkurzył go szef-idiota, jak jego kumpel znowu nawalił, jak bardzo chce kupić to auto, które kosztuje milion złotych z kawałkiem… W takim wypadku nawet nie waż się mówić „potem mi opowiesz”, albo „kochanie, zaaaraz”. Ignorancja i zlewanie spowoduje, że kolejny raz nie usłyszymy na pewno tej historii. I módl się, żebyś usłyszała jeszcze jakąkolwiek inną… Po co ktoś ma starać się i produkować, jeśli jest ignorowany już na płaszczyźnie rozmowy? No właśnie, a ile razy sama tak się zachowałaś? Nawet, jeśli on zanudza swoją rozmową, to wykaż zainteresowanie. Dla niego jest to w tym momencie najważniejszy temat życia 😉

6. Przestrzeń, przestrzeń dla siebie, albo wszyscy zginiemy!
Sporo osób uważa, że upolowanie partnera wiąże się z wręcz przyklejeniem się do niego na amen, 24h na dobę. Tulenie, całowanie, ściskanie… Spotykanie się wyłącznie z drugą połówką, zjadanie obiadu wyłącznie w swoim towarzystwie. Nic, tylko czekać, aż zaczniemy głowami zrastać się z naszym partnerem…
Każdy człowiek potrzebuje swojej własnej przestrzeni. Czasu na wyjścia z koleżanką, spotkanie z kumplami, piwo z kolegą z pracy, grę w piłkę, czy męski wypad do kina. Wyjścia osobno NIE oznaczają, że partner przestaje kochać i na pewno nie wróci na noc do domu. Znam sporo osób, które uważają, że wyjścia osobno to zło największe i tylko razem można bawić się idealnie. Tylko, że każdy normalny człowiek potrzebuje czasu dla siebie. Przestrzeni, gdzie można odpocząć od wszystkiego, zresetować głowę i naładować baterię. I nie jest to nic złego, że czasami mamy ochotę po prostu się nie widzieć. Każdy zdrowy związek potrzebuje odrobinę oddechu, żeby nie złapać…bezdechu w tej całej miłosnej historii 😉

7. Humor faceta vs foch żony
Foch jest domeną kobiet. Niezrozumiały przez facetów, trochę tajemniczy, wręcz legendarny – foch zdecydowanie króluje w wielu domach. Każda babka, nawet ta najbardziej wyrozumiała raz na jakiś czas się fochuje. Nie ma siły, nie ma rady. Tak było, jest i będzie. I możecie to nazywać jak chcecie – fochy zawsze towarzyszą naszemu życiu. Tak samo jak kobieta, tak samo facet może mieć swoje humory. Nie ważne, czym są spowodowane, ale mogą się zdarzyć. Jesteśmy tylko ludźmi, dlatego warto opanować technikę radzenia sobie z nimi i przeczekać moment, kiedy druga połówka ma ochotę pogryźć dookoła siebie wszystkie ściany, a w naszym kierunku wymierza wirtualny miecz. Dajmy chwilę na wstrzymanie, odrobinę oddechu i po krótkim czasie wszystko wróci do normy. Tak na marginesie – zawsze humor poprawia dobre jedzenie. I może wydawać się to abstrakcyjne, ale czasami zwykły schabowy potrafi rozgonić największego focha.

8. Mów otwarcie o potrzebach!
Najbardziej wkurza mnie to, że niektóre osoby chcą, aby drugi człowiek domyślał się tego, czego naprawdę chcemy. I nie ważne, czy chodzi o wybór dżemu do naleśników, wyjazdu na wakacje, czy wybór filmu w kinie… Ludzie uwielbiają takim zachowaniem komplikować sobie życie „bo on powinien wiedzieć”, „bo ona przecież powinna mnie znać”. Na litość boską! Po to mamy język w gębie, żeby go używać. Nasz partner to nasz najlepszy przyjaciel – nie traktujmy go jak alfę i omegę, nie wstydźmy się komunikować, czego nam potrzeba, czego chcemy, a czego absolutnie nie. Udawanie, że coś nam odpowiada to tak, jakbyśmy sami zaczynali się biczować. W związku obie osoby mają być usatysfakcjonowane, dlatego mówienie otwarcie o potrzebach jest czymś podstawowym, co sprawia, że naprawdę zaczynamy żyć ze sobą, a nie obok siebie.

9. Pozwól mu czasem być piratem!
Piszę to w kontekście zarówno panów, jak i pań. Rozrabianie nie jest tylko domeną dzieciaków, a jak wiadomo, wiele osób uwielbia czasem nabroić i nieważne, czy jest to z pozoru poważny pan księgowy, sekretarka, nauczycielka, czy babka wychowująca dzieci. Oczywiście, nawet brojenie musi być w granicach zdrowego rozsądku! Zgubienie całej zawartości portfela, powrót do domu bez kluczy to raczej zachowanie, którego unikajmy. Chociaż dochodzę powoli do wniosku, że wolę jego zgubioną kurtkę po wyjściu z kolegami, niż zgubiony mózg, który pozostał gdzieś w pubie, albo taxówce…

10. Nie jestem Starą, jestem Kochaniem!
Odzywanie się do siebie z szacunkiem to coś, o czym wiele osób zapomina. Wielu osobom nie przeszkadza to, że woła się do nich „Stary, Stara”, tylko, że co innego jest powiedzenie tego z przekąsem i uśmiechem w domu, a czym innym jest odnoszenie się do siebie w ten sposób z szyderczą miną wśród znajomych. Nie dyskredytujmy siebie nawzajem! Tym bardziej przy innych ludziach. Nawet, jeśli on kolejny raz spieprzył przykręcenie kranu, albo totalnie nie zna się na naprawianiu auta – nie mów tego głośno! Lepiej jest delikatnie, bez świadków pogadać o tym, niż trąbić wszem i wobec, jak bardzo on jest beznadziejny. Podcinanie skrzydeł to coś, czego absolutnie nie powinno być w zdrowym związku. I nawet, jeśli chcesz to powiedzieć w żartach – lepiej ugryź się w język, bo tego typu żarty nie mają prawa mieć miejsca.

Czy jednak szczęśliwa relacja to jedynie 10 zasad udanego związku, które mają uratować nas przed miłosnym fiaskiem? Wydaje mi się, że jeśli naprawdę będziemy słuchać siebie nawzajem, swoich potrzeb i odrzucimy na bo egoistyczne podejście, to na pewno zrozumiemy, że ta druga osoba obok nas to fundament całego naszego szczęścia i rzeczywisty powód do tego, że każdego ranka mamy ochotę krzyknąć „jestem szczęściarzem”. Zdecydowanie lepiej jest rzucać w kogoś czekoladą, niż tekstami, które raz wypowiedziane, pamięta się do końca życia.

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Powiązane artykuły

Poprzedni artykuł Następny artykuł
161 podzieliło się