Baby plujące jadem, czyli jak kobiety stały się dla siebie największymi francami

Baby plujące jadem czyli jak kobiety stały się dla siebie największymi francami

Świat zwariował. A może to normalne i tak funkcjonuje przyroda? Baby zamiast się wspierać i trzymać w jednym, zwartym szeregu, bardzo często zachowują się jak na polu bitwy o złote majtki. Oczywiście, na pierwszy rzut oka nikt nie zauważy, że „coś” jest nie tak. Uśmiech, „dobra rada”, poklepanie po ramieniu. Za wieloma takimi ruchami stoi jednak druga strona medalu. Ta bardziej jadowita. Chyba każda z nas miała sytuację, kiedy przemiła, uczynna i oczywiście troskliwa koleżanka udzielała nam cudownej porady, z szerokim uśmiechem na ustach. Często promienny wyraz twarzy okazywał się jednak pokerowym grymasem, a złota porada przynosiła więcej złego, niż dobrego. Przypadek? Nie sądzę. Bo bab plujących jadem jest jak przebiśniegów psich na chodniku po zimie. I łatwo na nie nadepnąć, a niesmak pozostaje długo.

Doradztwo (anty)personalne

Znacie to? Doradztwo ze „szczerego” serducha, pełne niekończącej się mądrości? I Wy w tym wszystkim…. trochę ogłupiałe, bo ktoś wie wszystko, a Wy nie wiecie NIC na temat, który wydawał się Wam znajomy? Takie uczucie pojawia się, kiedy obok nas zaczyna sobie skrzętnie działać osoba, która chce nam kolokwialnie mówić – dopieprzyć. Pewna dziewczyna całą swoją energię przeznaczała na to, żeby mi pomóc. Doradzić w kwestiach związkowych, pomóc wyjaśnić kwestię kłótni z moim facetem, uciszyć burzę związaną z niedogadywaniem się z nim, wymyślić plan, dlaczego TA laska w jego pracy się do niego podpierdziela. Ułożyć mi dietę, ponieważ byłam za chuda, a mój tyłek nie wyglądał nigdy jak u Kim Kardashian, pomóc zmienić pracę, zakończyć znajomość z dobrą kumpelą. Tylko, że ja wcale nie kłóciłam się z moim facetem, dogadujemy się zawsze spoko (ok, są kłótnie ale to bardziej sprzeczki o skarpety na podłodze, niż egzystencjonalne wydzieranie swoich smutów i żali), TA laska z pracy to też moja koleżanka, która de facto ma fajnego męża i chemii między moim facetem a nią nigdy nie widziałam. Mój mały tyłek uważam za atut, pracę swoją uwielbiam, a dobra kumpela nigdy mi niczym nie zawiniła. Więc… co było nie tak? Niestety, niektóre osoby z zazdrości potrafią naginać rzeczywistość. Stają się same dla siebie wrogami, tworząc swoją czasoprzestrzeń z wydarzeniami i przede wszystkim – reakcjami, które nie mają miejsca. I naprawdę nic, ani nikt nie przetłumaczy im, że są i trwają w ogromnym błędzie. Kochani… dobre wróżki to dobre wróżki. A złe czarownice dobrymi wróżkami nie są. Nie mają ani magicznych różdżek, ani tym bardziej magicznych i dobrych umiejętności.

Licytacja

Przykład, który teraz podam na pewno znany jest wieeeeelu osobom. Pewna kobieta miała niezwykłą pasję. Pełną ekspresji, pełną emocji…..skupiała się na niej każdego dnia, w każdej rozmowie i w każdym możliwym momencie. Owa kobieta zajmowała się życiowo-zawodowo licytacją! Zawsze miała o jedno więcej, nigdy nie pozostawała w tyle, mimo, że jej jadowity ogon ledwo dotaszczył się do momentu, w którym siedziały inne dziewczyny. Kiedy ktoś osiągał sukces, dostawał awans w pracy – następowała konsternacja i milczenie. Jakby nagle świat zatrzymał się w jednym miejscu, a Kopernik nigdy nie wstrzymał Słońca. Jakbyście zobaczyli jej minę w momencie, kiedy komuś wiodło się lepiej, to zrozumielibyście na czym polega ściskoszczęk z paraliżem twarzy od jadu. W zasadzie to wyglądało to nawet komicznie, ale czasem martwiłam się, że owa kobieta w końcu nie wytrzyma i pęknie z żalu jak takie ryby wielkie nabrzmiałe, o których kiedyś oglądałam program w telewizji. Znam wiele takich przypadków. Taka osoba myśli, że każde zachowanie jest wymierzone przeciwko niej, że każdy tekst, każda sytuacja dotyczy właśnie jej osoby, co jest totalną bzdurą. Z czego to wynika? Moim zdaniem z przewrażliwienia i niedowartościowania. Czy jest to jedna, jedyna sytuacja w życiu i jedna, jedyna dziewczyna, która nie potrafi poradzić sobie z sukcesem innych? Takich bab, takich zdarzeń znam i słyszałam wieeeele. W zasadzie można napisać poradnik o tym, co robić w momencie kontaktu z osobą, która nawet nie kryje tego, że nie potrafi zaakceptować czyjegoś dobrego dnia, ładniejszego tyłka czy braku problemów w chacie. I najgorsze jest to, że takie zachowanie nakręca i jadowitą babę i jej ofiarę… a jaki jest finał? Na pewno nie kończy się to happy endem, więc jeśli czujesz, że ktoś pluje w Ciebie takim dziadostwem – uciekaj i ucinaj raz na zawsze.

Uwaga! Plucie jadem wysoko toksyczne

Jad można wyczuć na kilometr. Pretensjonalne zachowanie, brak dobrych znajomych, tendencja do obgadywania bliskich. Kolorowanie rzeczywistości i naginanie jej pod siebie. Ja wyznaję jedną zasadę. Jeśli z kimś się przyjaźnię, jeśli kogoś traktuję jak kumpla, przyjaciela – będę bronić go/ją jak lew, lwica, jak smok wawelski Wawel. I wydaje mi się, że powinno to być normalną, zdrową reakcją człowieka, któremu zależy na drugim człowieku. Jest dla mnie totalnie niezrozumiałe, chore i porąbane, jak ktoś zaczyna jechać po osobie, która właśnie wstała od stołu, przy którym jeszcze 2 minuty wcześniej żywo i miło…dyskutowała. Wolę urwać niektóre znajomości, zostawić je za sobą, niż udawać, że wszystko jest w porządku. I mam wrażenie, że sporo kobiet ma z tym problem. Woli się biczować i tkwić w chorych relacjach damsko-damskich, niż urwać toksyczne ploteczki, które niczego dobrego nie wnoszą. Plotki? No pewnie, uwielbiamy! My, kobiety uwielbiamy plotkować! I jest to totalnie normalne, że w babskim gronie, przy dobrym ciachu, milionie pustych kalorii zaczynamy słowotok, który się nie kończy. Tylko nie jest fajnie, jeśli takie babskie spędy są wymierzone niczym działo nuklearne w dziewczynę, z którą się spędza czas i chodzi na kawę. Wbijanie gwoździa z uśmiechem na ustach zaczęło być domeną wielu pań. Tylko żadna z tych jadowitych bab nie przyzna nawet sama przed sobą dlaczego tak się zachowuje. Oto, co powoduje nagminne plucie jadem:

-kompleksy,

-brak pomysłu na siebie,

-zazdrość,

-zawiść,

-brak samoakceptacji

-przeszłość, którą się rozpamiętuje

-brak odpowiednich ludzi wokół siebie

-śledzenie ex, jego życia

-życzenie innym źle

-skupianie się na dopieprzaniu innym

-robienie z siebie wiecznej ofiary

-śledzenie i stalkowanie wirtualne osób, z którymi nie mamy kontaktu

O właśnie… To ostatnie tak bardzo na czasie. W rozmowie z kilkoma moimi czytelniczkami i znajomymi odkryłam, że sporo kobiet ma problem ze swoimi prześladowcami w necie. Mało przyjemne koleżaneczki uwielbiają śledzić w sieci dziewczyny, które mają spokojne życie, które mają fajnych facetów, dobrą pracę, dzieciaki i ładny dom. Zastanawiam się, czemu ma służyć podsycanie własnych chorych instynktów i uczuć? Skoro kogoś nie lubisz – nie odwiedzaj jego konta. Skoro kogoś nie trawisz – nie żyj jego życiem. Skoro uważasz, że ona jest głupia, beznadziejna i denerwuje Cię jak nikt – nie wypatruj jej zdjęć przez cały dzień. Moim zdaniem każdemu żyłoby się lepiej, gdyby nie wzajemne nakręcanie się negatywne i zazdrość. Takie toksyczne tracenie energii to zatruwanie się własnym jadem. Ten jad nie uderzy w osoby, które są silne, mają mocny system wartości, cudowną rodzinę i przyjaciół. Ten jad powraca ze zdwojoną siłą. Więc jeśli ktoś Cię będzie nagminnie wkurzał swoją „dobrą radą”, przyszpilał kolejnymi „wspaniałymi” tekstami i próbował na siłę zmienić Twoje życie – podziękuj mu ładnie i odwróć się na pięcie. Życie jest za krótkie na walkę ze ścianą. Jeśli na swojej drodze napotkasz taki obiekt, omiń go spokojnie i zrób dwa wdechy i wydechy. Nic nie denerwuje jadowitych ludzi tak, jak brak reakcji.

 

Tagi: , , , , , ,

Powiązane artykuły

Poprzedni artykuł Następny artykuł
0 podzieliło się