Błahe rzeczy, które niszczą związek

Błahe rzeczy, które niszczą związek

Wszystko było kolorowe, noce upojne, a spędzanie razem czasu przypominało komedię romantyczną. I nagle jemu nie pasuje to. Tobie nie pasuje tamto. Najpierw kłótnia, potem ciche dni. Jeszcze można dorzucić wkurzającą teściową, problem z kasą i milion innych rzeczy, które niszczą związek i zatruwają życie. Tego typu sytuacja jest oznaką, że do Waszego życia wdarły się toksyczne pierdoły, które wcale takimi pierdołami nie są. Jak się okazuje proste sprawy, które wydają się błahe i nieważne, są właśnie najważniejsze… i to one potrafią zniszczyć najsilniejsze uczucie.

1.Powtarzanie drugiej osobie, że jest do niczego

Czasami nawet w prostej rozmowie sporo osób wypowiada zdanie „wiesz co, jesteś do niczego!”, „nic nie potrafisz”, „schrzaniłeś to”, „i tak nie pomożesz”. Z pozoru nic nie znaczący tekst, który może być powiedziany od tak sobie ma jednak potężne znaczenie. Takie słowa bardzo mocno trafiają w konkretną osobę, a powtarzanie ich sprawia, że nie tylko kopiemy ogromny dół pomiędzy sobą, a dodatkowo zabijamy w kimś chęć pomocy i przede wszystkim sens bycia potrzebnym. Nie muszę chyba pisać jakie konsekwencje wynikają z takich sytuacji. Jeśli ktoś ewidentnie się stara, ale schrzania coś kolejny raz, to lepiej delikatnie zwrócić uwagę, pomóc, znaleźć inne wyjście, niż dosadnie wbić w podłogę słowami, które bolą i które długo się pamięta.

2. Muchy w nosie 24 h

Nie dogodzisz, bo albo zimno, albo beznadziejnie, albo znowu zmęczony, po pracy, przed pracą, bo to nie dla Ciebie, albo dla niego, albo…już nawet argumentów brakuje! Ani nie przytulisz, ani nie pocałujesz, nawet przepraszam nie pomaga, bo należało powiedzieć co innego. Niektórzy mają 24 h muchy w nosie, które nawet mocną „packą” przegonić się nie da. I właśnie takie upierdliwe zachowanie, dąsającej się osoby może spowodować, że po prostu przestanie nam się chcieć wszystkiego.

3. Wsparcie zero

„Jesteś za słaba na to stanowisko, spróbuj gdzie indziej”, „…może się przyzwyczaj, że jesteś trochę większa, bo i tak nie schudniesz?” – ojj.. i takie słowa padają od drugiej połówki i co wtedy? Jak to co? Czujemy się źle, skrzydła podcięte do granic możliwości, a nam się odechciewa wszystkiego. I to wszystko od ukochanej osoby! Oczywiście w „dobrej” wierze ;] Tylko czekać, kiedy wsparcie, oparcie przyjdzie z całkowicie innego kierunku…

4. Niedocenianie

My kobiety uwielbiamy być doceniane. Nawet za ugotowaną zupę, która jest identyczna jak ta, którą gotowałyśmy już setki razy. Nie zmienia to faktu, że ta sama zupa została zrobiona przez nas, kosztowała nas czasu i poświęcenia. Nawet tego minimalnego. Wystarczy drobne słowo „kochanie, pyszne!”, „jesteś extra jak Twoja zupa”, nawet durne-słodkopierdzące teksty jeśli tylko potrafią ucieszyć – są wskazane. Bo sprawiają, że druga osoba czuje się doceniona i potrzebna! I działa to w dwie strony. Jeśli on skosi trawę, ogarnie swój wieczny bałagan, przykręci coś (w końcu), to doceń to i powiedz, że jesteś z niego dumna! W końcu ten przykręcony kran jest wyczynem na miarę odkrycia żarówki 😉

5.Brak reakcji

Po tysiąckrotnie powtarzane zdania bez reakcji z drugiej strony mogą doprowadzić człowieka do szału. Jeśli kolejny raz mówisz o czymś, co nie przynosi żadnego skutku, odpowiedzi, a on odpowiada „acha”, „ychyy”, „echee”, albo co najlepsze nie odpowiada w ogóle…to wojna wisi w powietrzu. No i zaczyna się. Awantura, krzyki, kłótnie. Z pozoru zwyczajna rozmowa i błahe pytanie rozpoczyna kolejną sprzeczkę, na którą ani Ty, ani on nie macie już siły. Rozmowa była i jest najważniejszym elementem relacji, a facetowi, któremu ciężko przychodzi przyswajanie informacji i zmiana głupich zachowań, jak ignorowanie i niesłuchanie należy dobitnie wbić do łba, że to jednak istotna sprawa, od której zależy Wasze być albo nie być.

6.Chora zazdrość

„Kto to był?”, „z kim piszesz?”, „widziałem jak się na niego popatrzyłaś” – miliony takich tekstów słyszą miliony osób w z pozoru szczęśliwych związkach. Oczywiście zdrowa zazdrość jest potrzebna, dodaje pikanterii i rozgrzewa uczucie, ale od zdrowej zazdrości do chorego uczucia jest dosłownie krok. I zdarzają się osoby, które granicę przekraczają szybko, nie widząc przy tym, że zabijają całą radość, która ich połączyła w związku. Nie można mieć kogoś na totalną wyłączność. W zdrowej relacji potrzebne jest zaufanie, a nie smycz i kaganiec. Przywiązanie partnera do płotu zawsze kończy się źle. Widząc niektóre osoby w moim towarzystwie, które walczą ze sobą każdego dnia tylko uświadamiam sobie, że chora zazdrość nigdy się nie cofa, a jej pogłębienie terroryzuje wszystko dookoła, niszcząc jak tsunami nawet poboczne relacje ze znajomymi.

7.Małe kłamstwa

Z pozoru nic nieznaczące, błahe, taki tyci tyci kłamstewka, które jednak jakimś cudem wychodzą na światło dzienne. Po kolei, jedno po drugim nagle wyłażą, sprawiają, że jesteś, albo on jest zażenowany i nagle okazuje się, że wcale takie małe te kłamstewka nie są. A jak nawet są, to pojawia się kolejne pytanie „po co ściemniałeś/łaś?”. Szczerość w związku jest mega istotna. Jeśli jedno z Was ma zamiłowanie do ściemniania, koloryzowania, podkręcania rzeczywistości (nawet w dobrej wierze), to na pewno nic dobrego z tego nie wyniknie. Bo albo Ty, albo on będziecie się zastanawiać, co jest prawdą, co nie i kiedy możecie być lekko zdziwieni, że coś jednak prawdą nie jest. Taka zabawa w ciuciubabkę nie jest ani fajna, ani wygodna. Uwiera i powoduje, że zaufania po prostu nie ma.

8.Ciągły żal

Czasami zdarza się, że niektóre osoby mają ciągły żal do drugiej połówki. O nie tak dostatnie życie, o brak czasu w zeszły weekend, o wyjazd nad morze, a nie na Malediwy, o dłuższy pobyt w pracy, brak samochodu, długie wizyty u jego, nie Twojej rodziny, o brak reakcji w momencie, kiedy wyglądasz jak milion dolarów etc… Żal o wszystko. I taki żal, który pojawia się non stop, praktycznie 24 h nie tylko zatruwa życie w związku i wszystkim dookoła, ale powoduje, że z pozoru błaha sytuacja rośnie w siłę niczym huragan w Teksasie. Jeśli rzeczywiście wszystko nie gra, jest do dupy i uwiera na każdym kroku, to należy usiąść, wypisać żale na kartce i w końcu o tym rozmawiać, a nie tylko udawać, że się rozmawia. Może to w końcu sprawi, że ludzie popatrzą na siebie nie tylko od strony „należy mi się”

fot. pexels.com

Tagi: , , , , , , , , ,

Powiązane artykuły

Poprzedni artykuł Następny artykuł
25 podzieliło się