Jak facet w babskim świecie zabłądził

Jak facet w babskim świecie zabłądził

Nie odkryję drugi raz Ameryki pisząc, że faceci są dużo mniej skomplikowani od kobiet. Nie wiem, czy wynika to z faktu, że nad naszym stworzeniem jakoś tak bardziej się zastanawiano, dodając nam takie bonusy jak okres, menopauzę, bolące piersi, czy chęć pożarcia czekolady razem ze śledziem i suchą krakowską, ale uważam, że mężczyźni zdecydowanie często mają problem z rozumieniem płci pięknej. Ba! Znam nawet panów, którzy trzymają się na dystans w stosunku do nas – kobiet, bo nie chcą mieć…kłopotów. Dlaczego? Bo krążą legendy, jak facet w babskim świecie zabłądził…i już taki sam z niego nie powrócił.

Przez labirynt z męskich skarpetek

Mózg faceta zdecydowanie inaczej funkcjonuje, inaczej rozumuje. Panie dużo bardziej angażują się emocjonalnie w wybór… cebuli w sklepie, detergentu do mycia okien czy nowych zasłon. Kobieta wręcz bojowo nastawia się z myślą, że ma wybrać nowe talerze, zakupić kawałek mięsa na obiad i w końcu zamówić czyszczenie sofy. Dla facetów to wszystko jest dużo prostsze. Dlaczego? Bo panowie dużo mniejszą wagę przywiązują do pierdół. Widząc na przykład mnie i mojego Męża na zakupach przedświątecznych można powiedzieć jedno – ona biega, wariuje po sklepie, piszczy z zachwytu nad porcelanowym bałwanem – on z miną niewzburzoną, cierpliwie i łagodnie przesuwa się o kolejne centymetry dalej, z nadzieją, że zaraz pojawi się KASA. I taki obraz powiela się wiele razy, wśród wielu par. Facet działa docelowo, szybko analizuje i szybko działa. Szybko też zapomina. Kobieta analizuje na piętnaście tysięcy możliwych sposobów, tworząc algorytmy na ścianie z miliona zachowań, sytuacji i osób, które odnoszą się do konkretnego zdarzenia. Mężczyzna w tych wyliczeniach pogubiłby się już na starcie, a nie znam ani jednego, który dotrwałby do finiszu wnikliwych, babskich analiz. To też wiele razy słyszę teksty w stylu „Wam, babom tak się chce analizować?!”, „Wy tak umiecie rozkminiać na miliony sposobów?!Przecież mózg od tego boli!”. Tak więc aż dziwne jest, że statystycznie to właśnie panowie żyją krócej. Na chłopski rozum to w końcu właśnie oni przeżywają lata swojego życia w mniejszym stresie, niż my – kobiety.

Kobieta vs facet

Widząc mojego Męża w stresującej sytuacji obserwuję naprawdę opanowanego faceta, który zachowuje się tak, jakby nic się nie stało. W tej samej sytuacji ja dzwonię już po gwardię narodową, zaczynam skakać jak pchła po domu i piskliwym głosem sygnalizuję, że zagłada jest blisko. Oczywiście, koniec końców okazuje się, że sytuacja została opanowana, mój Mąż nadal ma identyczną minę jak miał, a ja niczym wypłosz z potarganymi włosami, zaczynam powoli łapać oddech i regulować tętno. O ileż to razy słyszałam o właśnie tego typu zdarzeniach, które miały miejsce w życiu innych kobiet. Dlatego nie dziwi mnie fakt przyglądających się z boku panów, którzy bacznie obserwują dyskutujące kobiety, na tematy, o których w męskim świecie krążą tylko legendy. Jak to powiedziała moja znajoma „facet krócej żyje przez to, że kobieta rozbija gówno na atomy i bidulek umiera zazwyczaj ze strachu przed kolejną awanturą”. Akurat zgodzę się z tym, że z reguły panowie są dużo mniej kłótliwi, dużo mniej się sprzeczają i wkurzają. Wolą przysłowiowo dać sobie po mordzie i iść dalej, niż godzinami ślęczeć nad jednym i tym samym tematem.

Jak to jest naprawdę

Na pewno babski świat zdecydowanie różni się od męskiego. Począwszy od naszego wyglądu, reagowania na bodźce, dramaturgii w oczach, kiedy mówimy o tej samej sytuacji, ale w innym kontekście i wielu wielu wieeeelu sprawach, które każda płeć przeżywa inaczej. W ogromie sytuacji, z boku często wygląda to tak, że panie są wariatkami, które krzyczą bez powodu, a panowie to wyluzowani kumple, którym nie straszna awantura, bo za chwilę i tak będzie wszystko ok (znowu). Czy więc rzeczywiście to tylko płeć piękna jest dużo bardziej zestresowana i spięta? A może wynika to z faktu, że o wielu sprawach mężczyźni po prostu nie wiedzą i nie zdają sobie tak naprawdę sprawy? My – kobiety często sporo rzeczy robimy mimo wszystko za facetów. Począwszy od 9-miesięcznej ciąży, po zazwyczaj większe zaangażowanie w dom, stworzenie fajnej atmosfery w mieszkaniu, postawienie świeczek, o które taki bój był toczony w sklepie, a finalnie dodają uroku w domu…tak naprawdę jest to milion spraw! Mniejszych, większych ale ważnych. Te kubki, które leżą czyste w szafce same tam nie powędrowały. Pachnące mieszkanie nie sprząta pani Kazia, tylko nasze ręce. Deska nie spuszcza się automatycznie za pomocą pilota (o Boże co to by było za udogodnienie dla nas!) tylko to MY ją za każdym razem opuszczamy. Czasami damska frustracja może sięgnąć zenitu i wydać z siebie dźwięk Predatora, bo my – kobiety z reguły jesteśmy dużo bardziej emocjonalne, wrażliwe, a nasze hormony naprawdę momentami wariują. Z drugiej strony to właśnie panowie trzymają nas w kupie, angażując się w nasze (często błahe) problemy, pocieszając, kiedy płaczemy w pierdołowatych sprawach, dodając nam sił i pomagając, kiedy nam smutno i źle. To faceci pomagają przestawić nam nasze myślenie na trochę inne tory i przejmować się wyłącznie tym, jaka jest dzisiaj pogoda. Więc…żeby nie wyjść na jędzę i jednocześnie nie bronić jedynie panów stwierdzam, że…wszystkim będzie żyło się lepiej, jeśli każda ze stron będzie się bardziej słuchać i wczuje się w stronę partnera. I tym samym również wiem, że nic w tym temacie się nie zmieni, bo od dawien dawna właśnie w taki sposób świat damsko-męski funkcjonuje. Panowie krążą niczym sputniki wokół satelity, w poszukiwaniu odpowiedzi na babskie pytania, a panie spróbują rozkminić i przeanalizować męskie zachowania, które są proste jak budowa cepa. Ale w tym chyba właśnie tkwi sens i logika, która totalnie sensu nie ma…

Powiązane artykuły

Poprzedni artykuł
0 podzieliło się