Jak mówimy do siebie po ślubie? Dlaczego i jak „Kochanie” zamienia się w „Starą”

Jak mówimy do siebie po ślubie.
Gdyby mój Mąż powiedział do mnie z cały impetem i bez żartu -„STARA”, to zdecydowanie spałby na kanapie. A dodam, że mam ogromne poczucie humoru i spory dystans do siebie, tylko że tego typu sytuacja to wcale nie śmieszne przekomarzanie, ale początek czegoś mało fajnego…

Jak mówimy do siebie po ślubie i przesłodzone kizi-mizi

To, że po ślubie wiele się zmienia jest absolutnie niezaprzeczalne. Czasami na dobre, czasami na złe. Wszystko oczywiście zależy od nas samych, naszego nastawienia, charakterów. Czy Kicia, Misiaczek, Słoneczko, Maleństwo i inne przesłodzone osobistości odchodzą w niepamięć? Czy może metamorfoza Skarbka na Starego to po prostu norma i trzeba się do tego przyzwyczaić?

Spotykam wiele osób, które zwracają się do siebie w bardzo miły, ciepły sposób. Dla wielu ludzi czułe zwroty są przesłodzone i na pewno muszą być nieszczere. Dlaczego? Może dlatego, że te same osoby, które tak twierdzą mają w domu partnera, który jedyne co robi, to wgapia się w telewizor i krzyczy o kolejny posiłek? Frustracja, frustracja i zazdrość. Bo na pewno nie jest możliwe, że całe życie można do siebie tak miło mówić, bo nie jest możliwe, żeby ona nadal po latach była jego KOCHANIEM. Zdziwię tutaj frustratów – jest to możliwe! Jak? Otóż nie została przekroczona granica, która pozwala drugiej osobie na z pozoru niewinne przekomarzanie się. Granica, którą sama pozwoliłaś przekroczyć, bo dałaś zielone światło na to, żeby on zwracał się do Ciebie tak, a nie inaczej. Albo sama zaczęłaś na początku żartem mówić do niego tak, jak nigdy nie chciałaś go nazywać. I teraz weszło to już w nawyk – jemu i Tobie. Najgorsze jest to, że ciężko jest oduczyć się pewnych zachowań, a jeśli zastąpimy miękkie „Słońce”, jajcarską „Starą”, to przecież nic nikomu się złego nie stanie…Tylko czy naprawdę chcemy, żeby nasza ukochana osoba mówiła do nas tak, jak aktorzy z groteskowych seriali komediowych?

Stary i Stara – nowa mowa po ślubie

Na udany związek składa się szereg zachowań. Począwszy od odpowiednich gestów, uczuć i ich okazywania, po właśnie proste sprawy, jak odzywanie się do siebie po ślubie, ale także i przed. A to właśnie jest niezwykle istotne. Dlaczego? Bo słowa, nawet te najprostsze wypowiedziane z ust ukochanej osoby są bardzo ważne. Okazywanie uczuć właśnie przez wzajemne komplementowanie się wzmocni każdy związek. W końcu każdy z nas pragnie być doceniany i czuć się szczególnie. Przychodząc do domu, po ciężkim dniu, z milionem spraw w swojej głowie, lepiej być Skarbem niż Starą. Oczywiście wiele osób się z tym nie zgodzi, mówiąc, że przecież określenie to jest żartobliwe i poczucie humoru każdy powinien mieć. Może jest w tym odrobina prawdy. Jeśli jednak „Stara” i „Stary” wchodzi w nawyk, to znak, że przekroczona została cienka linia. I słowa te zaczynają brzmieć nieco wulgarnie, a sama osoba czuje się mocno niedoceniana.

Tutaj również powoli zaczyna pojawiać się brak szacunku. Bo słowa „Stary” i „Stara” zaczynają być używane często w towarzystwie, wśród znajomych. I mało która osoba nazwana w ten sposób poczuje się dobrze. Zaczną się więc pytania, złości i tłumaczenia, które druga strona może pomijać i ignorować. A z braku rozumienia się konflikty rodzą się niezwykle szybko. I tutaj pojawia się również pytanie, czy warto zamieniać Asię, Kasię i Kochanie na Starą i Starego. Odpowiedź jest prosta. Każdy woli czuć się dobrze, niż czuć się byle jak.

 

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Powiązane artykuły

Poprzedni artykuł Następny artykuł
26 podzieliło się