Wartości, o których zapominamy w codziennym życiu

Wartości, o których zapominamy w codziennym życiu

Mam wrażenie, że ludzie nie rozmawiają o tym, co naprawdę ważne. Temat rodziny, szczęścia, bliskości, przyjaźni schodzi na bok, a w momencie konfrontacji z plotkami, fotkami z instagrama i tym, co ktoś znowu nawywijał, wypadają po prostu blado i nijak. Czy my w ogóle potrafimy rozmawiać na ważne tematy? A może jest niemodne poruszanie tekstów, związanych z tym, co naprawdę istotne w życiu? W końcu mało kto chce wziąć na swoje barki rozpoczęcie rozmowy na temat, gdzie nie do końca wypada się tak kolorowo, jak na portalu społecznościowym, pełnym filtrów. Oto wartości, o których zapominamy w codziennym życiu.

 

A Ty jak przeżywasz swoje życie?

Od paru osób usłyszałam teksty w stylu „a to życie jest wartością?”. Tego typu odpowiedzi tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że żyjemy w trochę dziwnych i trudnych czasach. Kiedyś na lekcji języka polskiego moja polonistka zadała pytanie o wartości. Większość klasy krzyknęła, że najważniejszą z nich jest jest życie. Czy dorastając zaczynamy o tym zapominać? Przecież życie jest jedno, jedyne. Nikt nam nie da drugiej szansy, aby przeżyć je jeszcze lepiej, inaczej, bardziej doskonale. Mam wrażenie, że ludzie zapominają o wartości jaką jest życie. Dlatego sporo osób nie myśli o tym, jak je przeżyć, jak sprecyzować swoje plany i na czym się skupić. Przecież jakoś to będzie, przecież mamy jeszcze czas. Ano właśnie. A wiesz ile masz czasu? Każdy dzień powinien być tym najważniejszym, cudownym, pełnym pasji, energii i uśmiechu. Jasne, nie zawsze mamy ochotę skakać do góry i śmiać się od ucha do ucha. Nie o to chodzi, żeby biegać po ulicy z transparentem i zaczepiać nieznajomych w poszukiwaniu kogoś z dobrym samopoczuciem. Jednak w ostatnim czasie dużo rzeczy pokazała mi moja choroba, jak to wszystko dookoła jest niepewne, kruche, jak wiele rzeczy nie wiedziałam. A były tuż obok mnie. I były takie proste. My uwielbiamy skupiać się na tym, co jest mniej ważne, lub całkiem nieistotne. Kumulujemy energię na tym, co nas nie dotyczy, na ludziach, którzy totalnie nie powinni nas obchodzić, zaniedbując tym samym naprawdę istotne wartości. Dopiero w momencie jakiejś osobistej tragedii przewartościowujemy wszystko, dostrzegając, że mogliśmy zrobić trochę inaczej. A szczęście jest ulotne, nie trwa wiecznie jeśli je zaniedbujemy, nie będzie czekać wiecznie, aż się zdecydujemy, że chcemy zmienić trochę naszą drogę, wyrzucić toksycznych ludzi i przede wszystkim – zmienić siebie, bo od tego należy rozpocząć. A zmian nie należy się bać, bo one wychodzą zawsze na dobre!

Cześć, jesteś moim przyjacielem?

Podobno prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Ja uważam, że przede wszystkim prawdziwych przyjaciół poznajemy w momencie sukcesów i w momencie prawdziwego szczęścia. Człowiek, na którym można polegać, który będzie z głębi serca cieszyć się Twoim szczęściem, będzie robić to szczerze. I jest to proste do wyczucia. Nieszczerość zawsze jest bardzo śliska, wprawia nas w dziwny nastrój, doprowadza do niepokoju i niefajnego uczucia. To takie kłucie w środku, które podpowiada, że coś jest nie tak. No właśnie, bo jak reagować, kiedy „niby przyjaciel” nawet nie pogratuluje sukcesu w pracy, uda, że nie usłyszał o awansie, będzie zmieniać temat i za wszelką cenę przedstawi, że i tak jego sukces jest najważniejszy? Usłyszałam tego typu sytuacje związane z ich przyjaciółmi, a raczej „przyjaciółmi” od kilku osób mi bliskich i zawsze kończyło się to w jeden sposób. Ograniczeniem znajomości. Sama twierdzę, że lepiej mieć przy sobie naprawdę bliskie i odpowiednie osoby, które będą wspierać, opierniczą kiedy trzeba i postawią do pionu, niż ludzi, z którymi mamy coraz mniej tematów do szczerego przedyskutowania. Czy powinno nam być szkoda? Niektóre znajomości po prostu się kończą. Niektórzy ludzie tak bardzo się zmieniają, że lepiej zostawić ich samym sobie, bez zmieniania na siłę. Dlaczego? Przecież przyjaciel pomoże, przyjaciel pokaże błąd, wytknie, gdzie należy się poprawić.  Przyjaźń polega na wzajemnym reperowaniu się, tworzeniu swojego świata, który będzie niepowtarzalny, ale przede wszystkim niezakłamany. Tak, tylko, że nie wszyscy chcą to zobaczyć i się zmienić. A na siłę zmieniać „doskonały” twór jest ciężko i zazwyczaj doprowadza to do kłótni i wzajemnego obarczania się winą. W przyjaźni to dwie osoby muszą chcieć dla siebie tego, co najlepsze. Nie wystarczy być blisko w momencie cierpienia, kiedy wiadomo, że łatwiej jest pokazać to, że się JEST. Tym bardziej, że wiele osób poprawia sobie humor tym, że mogą czuć się wtedy przydatni i potrafią budować własne ego w momencie np. czyjegoś wypadku, utraty pracy etc. Takie drastyczne sytuacje to codzienność. One nie zdarzają się w filmach science fiction, ale w życiu wielu osób, dlatego dbajmy o to, aby do nas tego typu historie nie docierały. Nie zapominajmy na co dzień, że przyjaźń to nie tylko szybka kawka na mieście i obgadanie źle ubranej panny w knajpie. Przyjaźń to wartość, która trwa przez całe życie, daje energię i siłę do działania, nakręca i sprawia, że chce się nam coraz więcej. A nie wręcz przeciwnie… W przyjaźni zdarzają się gorsze dni, kłótnie i niesnaski. I właśnie siłą w tej wartości jest fakt, jak jesteśmy w stanie z przykrych momentów razem wyjść obronną ręką, bez ofiar po drodze. Można z kimś nie rozmawiać tygodniami, ale w momencie spotkania po prostu wiesz, że to wszystko gra! I właśnie tym odznacza się prawdziwa przyjaźń, niezakłamana i szczera.

Miłość na serio

Jeszcze kilka lat temu nie wiedziałam, czym jest prawdziwa miłość. Gdzieś tam głęboko w sobie miałam to cudowne uczucie, którego mocno pragnęłam, chciałam utrzymać, ale nie za bardzo wiedziałam, jak tego dokonać. Więc przestałam o nim mówić, bo po co produkować się w momencie, kiedy wszystko wokół wydaje się takie szare, nijakie i bez sensu. I nie wyszłam na tym dobrze, bo o miłości trzeba mówić głośno. Tak samo, jak o tym, że prawdziwe, dojrzałe uczucie to nie tylko motylki w brzuchu, które w końcu spierniczą gdzieś i odfruną, ale przede wszystkim wspólna pasja, chęć dzielenia z kimś czasu, podawanie herbaty do łóżka, sprzątanie skarpetek z podłogi. Te wszystkie z pozoru nieistotne rzeczy tworzą całe nasze życie! Wiele ludzi twierdzi, że poderwanie partnera/partnerki to już koniec walki o uczucie, bo przecież druga połówka już się znalazła. Niestety, te same osoby dziwią się i obarczają nawzajem winą, że uczucie wygasło, że chemia gdzieś się ulotniła. Dlaczego? Miłość to nie jest kawałek kamienia, który znajdziesz, rzucisz w kąt i zapomnisz o jego istnieniu. O miłość trzeba dbać! Każdego dnia z taką samą siłą i intensywnością. I absolutnie nie chodzi mi tutaj o kupowanie drogich prezentów, dalekie wycieczki i wystawne kolacje. Dbanie o miłość powinno przejawiać się w prostych gestach, uśmiechu, „tym” spojrzeniu, którym obdarowujemy ukochaną osobę. Miłość to słowa „dziękuję”, „potrzebuję Cię”, „jesteś dla mnie ważny”. Miłość to wspólnie spędzony wieczór bez telefonów, spacer za ręce mimo 30 lat razem, słowo „przepraszam”, kiedy nawalimy. Nie oczekujmy fajerwerków i diamentów każdego dnia, bo ich nie dostaniemy. Oczekujmy spokoju, bezpieczeństwa i oparcia, bo na tym polega zdrowa, cudowna miłość. Ale nie zapominajmy, że aby dostać, należy dawać, a w miłości właśnie dawanie jest najcudowniejsze.

Kiedy ostatnio się badałaś?

Większość osób, które znam po prostu nie dba o swoje zdrowie. Oczywiście z pozoru wszystko wygląda kolorowo, fotki ze zdrowym jedzeniem, informacje o pobycie na siłowni itd., a w rzeczywistości człowiek zażera się słodyczami, tłustym jedzeniem, przepitym sporą dawką alkoholu. Nie oszukujesz ludzi obok, bo oni mają to gdzieś, co jesz i ile ćwiczysz oraz jak bardzo jesteś fit. Oszukujesz siebie. Myślisz, że przesuwanie badań w czasie, albo unikanie ich sprawi, że będziesz żyć wiecznie? Kolejne odwoływanie wizyt u lekarza tylko pogorszy problem i sprawi, że coraz ciężej będzie Ci wyjść z tego, co ewentualnie możesz mieć. Nie chcę zachowywać się jak wariatka, która wymyśla komuś choroby, ale wiem ile osób ostatnio nakłoniłam do badań, które okazały się dla nich zbawienne. Jasne, że są ludzie zdrowi jak ryby, panowie – drwale z wynikami badań jak u niemowlaka. Ale lepiej zapobiegać, niż leczyć. Jeśli więc nie odwiedzałaś lekarza od ładnych paru lat – skontaktuj się z kliniką i umów się na wizytę. Nie zwalaj wszystkiego na brak czasu. Na zdrowie czas się znajdzie zawsze, a Ty nie będziesz pluć sobie w brodę, że zawaliłeś i teraz ciężko to wszystko poskładać do kupy. Zdrowie jest jedno, nie kupisz go w sklepie, nie podreperujesz złotym zastrzykiem w cztery litery. Może więc to akurat teraz jest czas, żeby w końcu wybrać się do lekarza, którego tyle czasu unikałaś?

Rodzina jest najważniejsza

Mam akurat to szczęście, że wychowałam się w naprawdę cudownej rodzinie. Moi rodzice są wzorowym małżeństwem od 42 lat, a moje rodzeństwo zawsze pomagało mi i starało się prowadzić przez życie – jestem najmłodsza, więc trochę mnie też rozpieszczano… 😉 ale taki urok, że moi rodzice zdecydowali się (albo i nie) na mnie w późniejszym wieku. Generalnie uważam, że powinniśmy bardziej dbać o relację ze swoimi rodzinami. Wykonanie telefonu do rodziców, wujka, o którym każdy zapomniał, rodzeństwa, czy kuzyna nie kosztuje majątku i nie trwa kilku godzin. W dobie internetu, posiadania kont na portalach społecznościowych, telefonów etc. nie jest trudno z kimś się skontaktować. Może sporo osób powie, że to chore, ale ja ze swoimi rodzicami rozmawiam każdego dnia, a dzieli nas kilkaset km. Dzwonimy do siebie nie dlatego, że musimy, ale dlatego, że chcemy, że mamy taką potrzebę. Od zawsze w naszym domu pamiętało się i pamięta o urodzinach, ważnych datach. Wspólnie celebrujemy nasze życie, odsuwając na bok stwierdzenie, że z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu. Na pewno wynika to z tego, że każdy z nas doskonale wie ile znaczy rodzina w życiu. A znaczy zdecydowanie wiele. To właśnie do rodzinnego domu człowiek powinien wracać zawsze z cudownym uczuciem spełnienia, bezpieczeństwa i tego, że tam zawsze czeka ktoś, kto nas bezwarunkowo kocha i będzie kochać do końca życia. Dbajmy więc o to, żeby pielęgnować tą cudowną wartość. Przecież każdy z nas zasługuje na to, żeby nie tylko w Boże Narodzenie usłyszeć od bliskich słowa „dobrze, że jesteś”.

To tylko niektóre wartości, o których zapominamy w codziennym życiu. Jest ich zdecydowanie więcej, ale nie chcę pisać powieści, która się nie kończy. Bardziej chodzi mi o samo poruszenie tematu, który jest istotny, ale ciężki, bo zmusza nas do porzucenia tego cukierkowego, fajnego życia i postawieniu się twarzą w twarz z rzeczywistością, a ona momentami wcale nie jest prosta…

Tagi: , , , , , , , ,

Powiązane artykuły

Poprzedni artykuł Następny artykuł
143 podzieliło się