Wspólne gotowanie, czyli jak się nie pozabijać w kuchni

Wspólne gotowanie, czyli jak się nie pozabijać w kuchni

Jako, że uważam się za totalną, nowoczesną kurę domową, jeśli tylko mam chwilę, to spędzam czas w kuchni. Gotowanie uważam za jedną z najwspanialszych czynności, która relaksuje i uruchamia naszą kreatywność. Jeśli jednak na horyzoncie pojawia się osoba, która próbuje władać naszymi nożami i pomaga w tworzeniu to…No właśnie. To ucieszyć się? Czy maksymalnie wkurzyć? W końcu kuchnia to nasze królestwo…Wszędzie dobrze jest znaleźć złoty środek, który pomoże nam funkcjonować sprawnie, płynnie i przyjemnie, a mężczyźnie da pole do popisu.

Daj mu się wykazać

Z racji mojej nerwowej natury, na początku ciężko mi szło dzielenie się moim kulinarnym królestwem. Nawet w rodzinnym domu nie dopuszczałam nikogo do swoich patelni i garów. Jednak moja Mama, która wie jak do mnie podejść potrafiła troszeczkę oswoić mnie z tym, że jednak pomoc czasami będzie mi potrzebna. Tak samo jest w przypadku gotowania w naszym domu, gdzie mój Mąż skrzętnie doprowadza mnie momentami do szału, pytając co sekundę „a dobre to?” 😉
Jeśli lubisz w kuchni gotować sama, to wyznacz granicę. Daj się wykazać swojemu mężczyźnie. Jeśli rzeczywiście chce pomóc, daj mu do obierania ziemniaki, warzywa, które ma pokroić do sałatki. Nawet, jeśli on nie jest mistrzem kulinariów, to takich zadań nie jest w stanie zepsuć. Może to błahe przykłady, ale właśnie z takich drobnostek rodzą się najbardziej gorące konflikty i spory. Jeśli twojemu mężczyźnie nie będzie wychodziło wykazanie się w kuchni to absolutnie na niego nie krzycz. Facet, który totalnie nie zna się na gotowaniu to trochę jak kobieta, która w życiu nie zmieniała koła w samochodzie. Potrzeba cierpliwości i czasu, żeby nauczyć się nawet prostej czynności, która dla drugiej osoby jest prawdziwym wyzwaniem.

Zjadacz, leniwiec

Pochwalę tu mojego Męża i stwierdzę, że coś tam ugotować potrafi…i to nie najgorzej. Jego pieczony kurczak z przystrojoną artystycznie kaszą i bardzo smaczną sałatką powiem szczerze, że mi zaimponował. Ale na kurze się skończyło i aktualnie mój MENczyzna raczej omija gotowanie szerokim łukiem. Taki jednak podział ról mi odpowiada i wszyscy są zadowoleni.
Są jednak panowie, którzy nie kwapią się totalnie do pomocy i myślą, że zupa spadła z nieba, a drugie danie przyniósł listonosz. Nie wiedzą o tym, że kobieta musi się natrudzić i wysilić, uruchomić kreatywność, aby powstała dana potrawa. Aby uświadomić partnera w rzeczywistości warto zaprosić go do wspólnego gotowania. Krok po kroku wykonywanie razem czynności da mu podgląd na to, czym tak naprawdę zajmujesz się w kuchni. Uwierz, że po takiej krótkiej lekcji kulinariów, on inaczej będzie patrzeć na fakt, że ty stoisz przy garach. A jeśli nadal jego postawa będzie totalnie niezorientowana w temacie twoich poczynań w kuchni…to albo przeprowadź poważną rozmowę, albo zmień faceta. Bo przez żołądek powinno trafiać do serca. A jemu widocznie w żołądku zostaje.

fot. pixabay.com

Tagi: , , , , ,

Powiązane artykuły

Poprzedni artykuł Następny artykuł
83 podzieliło się