Wyjazdy z pracy, twoja zazdrość i powody, żeby go (NIE) puścić

Wyjazdy z pracy, twoja zazdrość i powody, żeby go (NIE) puścić
Ten temat poruszałam milion razy z moimi psiapsiółami. Tysiące razy wymieniałyśmy się spostrzeżeniami na temat tego, co się może dziać na integracyjnym wyjeździe z pracy. I jak się okazywało po naszych babskich rozmowach miałam głowę niczym wybuchowa bańka, która przyjęła informacje rodem z erotycznego horroru…

Kiedy on chce jechać, a Ty go nie chcesz puścić

Czy każdy wyjazd poza teren domu jest ucieczką do krainy rozkoszy z innymi babami dla naszego faceta? Absolutnie nie, a popadanie w paranoje już na pewno nie jest niczym dobrym. Robienie więzienia w związku nigdy nie kończy się dobrze. Zakazy tworzą mur między partnerami i wojenną atmosferę. Czy jednak zawsze? Nie o zakazy i nakazy się jednak rozchodzi, a o szczerość i NIEkuszenie sytuacji, która podczas luźnego wyjazdu zdarzają się niestety często.

Tak jest właśnie w przypadku integracyjnych wyjazdów, które królują w wielu firmach. Nie zawsze jednak pod tą nazwą kryje się kilkudniowe szkolenie z najważniejszych teorii i dziedzin, oczywiście niezbędnych do funkcjonowania firmy. Często tego typu „tripy” to po prostu okazja do wspólnej beztroskiej zabawy, z suto zastawionymi stołami, zakrapiane wszelkiej maści trunkami. Właśnie podczas takich wycieczek sztywna księgowa, mrukowaty informatyk i cicha dyrektorka przeobrażają się w osoby, które zmieniają się o 180 stopni niczym dr Jekyll i mr Hyde. Atmosfera beztroski pozwala na rozładowanie wszystkich stresów, obgadanie interesów i inne, nieco bardziej intymne zabawy. Należy jednak pamiętać, że następnego dnia głowa będzie bolała nie tylko od alkoholu, ale przede wszystkim od kaca moralnego. Nie wszyscy jednak zdają sobie z tego sprawę. Co więc zrobić? Pozwolić na wyjazd czy absolutnie zabronić? Wszystko zależy od tego, na ile jesteśmy w stanie zaufać swojemu partnerowi i innym z jego otoczenia. Nie można popadać w paranoje, jednak zdrowe podejście do tego tematu jest niezwykle istotne. Wiem po sobie, że nie można zakazać facetowi chwil wolności. Bo każdy mężczyzna ma w sobie tonę dziecka, które musi gdzieś pokazać światu. Nawet jeśli podczas takiego wyjazdu on się upije, zacznie wariować, wskoczy na drzewo…potem z niego zeskoczy, ale wróci cały i zdrowy, bez taboru doświadczeń seksualnych, jedynie z kilkoma siniakami, to sama zobaczysz, że dantejskie sceny zazdrości były zbędne. Dlatego warto wcześniej pogadać z nim jak kumpel z kumplem i powiedzieć o swoich obawach. W końcu jesteście drużyną!

Kochanie, przesadzasz!

Pojawią się oczywiście głosy, że mocno przesadzam, że jestem wariatką, która węszy spiski i nie ufam swojemu facetowi, a wyjazdy integracyjne to dobra opcja na spędzenie czasu i zapoznanie się z wszystkimi z pracy. Nie o jednak zapoznawanie się rozchodzi, a o przesuwanie granic. A te tym bardziej po alkoholu potrafią się rozmyć i zniknąć. Z konsekwencjami jednak będziemy żyć do końca życia. Jeśli ufasz swojemu facetowi, a on ufa Tobie, to żaden wyjazd, żadna impreza nie będzie powodem rozmyślań, napadów złości i gigantycznych awantur, a Ty będziesz mogła swobodnie spędzać czas, kiedy on będzie daleko gdzieś tam z ludźmi z roboty.

Bo nie zawsze wyjazdy firmowe i inne wycieczki kończą się „tym samym”. Znam milion osób, które jeżdżą, odpoczywają, wariują, wracają do domu i wszystko wraca do normy. Bez kaca moralnego i noża na gardle. Nie można oczywiście generalizować. Każdy z nas jednak wie i słyszał, jak często wyżej wymienione sytuacje zdarzają się w rzeczywistości. Zaufanie w związku to podstawa i na każdym kroku potwierdza się to tylko w moim małżeństwie. Tak samo jak szczerość i szacunek do drugiej osoby. Jeśli te trzy cechy będą z nami i z naszym partnerem zawsze to nie bójmy się przykrych sytuacji. Jeśli jednak mamy wątpliwości co do wierności i szczerości…to nie w wyjazdach integracyjnych będzie tkwić problem tylko w samej osobie. A to już prawdziwy problem.

fot. pexels.com

Tagi: , , , , , , , , ,

Powiązane artykuły

Poprzedni artykuł Następny artykuł
116 podzieliło się